21 gru 2019

ósmy post pt. z miłości do diy - świąteczne gnomy

Przed nami ostatni weekend przygotowań do świąt i pomyślałam sobie, że to doskonały moment, by umieścić szybki i łatwy tutorial na świąteczną dekorację. Oderwijcie się więc, choć na chwilę od świątecznych przygotowań i lepienia pierogów, i przygotujcie razem ze mną takie oto wesołe gnomy.


Każdego roku, z okazji świąt Bożego Narodzenia, przygotowuję jakiś ręcznie robiony drobiazg dla koleżanek z pracy. W zeszłym roku były to aniołki mieszkające w puszkach po tuńczyku (klik), na te święta przygotowałam natomiast, niezwykle modne w tym sezonie, gnomy. Można je spotkać na każdym kroku, w różnych sklepach, po co jednak kupować, jeśli ich wykonanie jest naprawdę bardzo proste i przyjemne!



Zacznijmy, więc od potrzebnych materiałów.


Materiały.
Przygotujcie: rękawiczki, skarpetkę-stópkę w kolorze cielistym, plastikową zakrętkę od butelki, watę lub wypełnienie do filcowych/pluszowych zabawek, sznurek lub wełnę, klej na gorąco, nożyczki, ew. jakieś koralki lub dzwoneczki. 


Krok pierwszy: baza.
Na dobry początek musimy odciąć paluszki rękawiczek! Wiem, jak to brzmi, ale to właśnie one stanowić będą bazę naszego gnomka. Odcinamy zatem jeden paluch (najlepiej najdłuższy, czyli środkowy) i umieszczamy w nim zakrętkę po butelce, po to byśmy później mogli naszą figurkę postawić w dowolnym miejscu i żeby nasz gnom faktycznie stał, i się nie przewracał. Następnie wypełniamy paluch watą (nie krępujcie się, im więcej waty tym lepiej), koniec natomiast związujemy sznurkiem, zwiążcie wysoko, a koniuszek, który brzydko wystaje odetnijcie i tak oto mamy gotową bazę! 


Krok drugi: broda lub warkocze.
Jeśli chcecie wykonać pana gnoma z brodą, weźcie długi sznurek wełny, złóżcie go parę razy, koniec zwiążcie i przytnijcie włoski do odpowiedniej długości (u pana gnoma im dłuższa broda, tym lepiej). Brodę przyklejamy klejem na gorąco do naszej bazy.


Jeśli macie jednak ochotę przygotować panią gnom, musimy zapleść warkocz. Ponownie potrzebna będzie wełna, związujemy koniec, zaplatamy warkoczyk, związujemy drugi koniec, odcinamy zbędne skrawki i voilá! Taki warkoczyk doklejamy do naszej bazy ¨na okrętkę¨, zwisające dwa warkoczyki, też warto przykleić klejem na gorąco. 


Krok trzeci: nosek. 
Nosek wykonamy ze skarpetki. Wytnijcie nieduży okrąg, wypełnijcie go watą, koniec zwiążcie i odetnijcie wystający koniuszek. Jeśli jest to pani gnom, nosek przyklejcie do bazy, tuż pod jej związaniem, jeśli jest to natomiast pan gnom, nosek przyklejamy do brody, też dosyć wysoko. 


Krok czwarty i ostatni: czapeczka.
Czapeczkę zrobimy z palucha, odcinamy zatem kolejny palec rękawiczki, podwijamy dwa razy i przyklejamy do bazy. Uwaga! Przyklejając czapeczkę, porządnie ją naciągnijcie na bazę, tak by tylko wystawał nosek naszego gnoma. Koniec czapeczki, możecie związać sznurkiem (dodając jakiś koralik lub dzwoneczek), dzięki temu później będziecie go mogli powiesić, np. na choinkę.



I to by było na tyle, prawda, że proste? Spędźcie zatem miło ten ostatni weekend przed świętami, może właśnie przygotowując takie gnomy, jako dodatki do prezentów dla najbliższych... moje koleżanki strasznie się ucieszyły na ich widok! Dawanie i dostawanie takich drobiazgów to bardzo przyjemne uczucie, pomyślcie o tym. 



Na koniec chciałabym Wam życzyć pięknych świąt, niezwykle spokojnych i upływających w cudownej, i magicznej atmosferze. 

Do następnego napisania,
Ada

17 gru 2019

siódmy post pt. grudniowy home tour

W tym roku przygotowania do świąt rozpoczęłam już w listopadzie, a to dlatego, że nie chciałam zostawiać wszystkiego na ostatnią chwilę (no dobra, przyznaję też, uwielbiam ten magiczny czas, po co więc zwlekać!). Poza tym początek grudnia, czyli hiszpański długi weekend, w czasie którego wszyscy tutaj wyciągają świąteczne dekoracje, my spędziliśmy w Lizbonie. Po powrocie natomiast, wylądowałam na trzy dni w łóżku z antybiotykiem i bez głosu. Całe szczęście więc, że na końcówkę urlopu nie planowałam nic specjalnego. A co do naszej wycieczki, postaram się jeszcze w tym roku lub zaraz na początku przyszłego, przygotować wpis ze zdjęciami, których zrobiliśmy naprawdę bardzo dużo, a teraz pozwólcie, że pokażę Wam kilka świątecznych kadrów z naszego mieszkania. 








Znacie kości z Tigera o tematyce świątecznej? To fajna zabawa! Spróbujcie!


Ta urocza miseczka to pamiątka z Lizbony.





Kalendarz adwentowy sprawdził się super!

A wieczorową porą wygląda to mniej więcej tak:




A jak jest u Was? Kiedy rozpoczynacie przygotowania do świąt? Jestem strasznie ciekawa! W grudniu przygotuję dla Was jeszcze szybki tutorial na świąteczną dekorację, mam nadzieję, że zdążę przed Wigilią.

Do następnego,
Ada